Archive of ‘beauty’ category

Kultowy balsam Dr Lipp i jego polski brat bliźniak:)

Nie jestem specjalistką w znajdowaniu tańszych odpowiedników kultowych kosmetyków ale kiedy już coś odkryję to nie mogę przestać o tym mówić. Na początek- historyjka.

Kilka lat temu w czasie mojej nauki w London Muse Make Up School poznałam jedną z najbardziej inspirujących wizażystek w mojej karierze. Była nią Maria Papadoupoulu. Na zajęciach z Marią pierwszy raz spotkałam się z kultowym balsamem do ust Dr Lipp oraz z cudownymi kosmetykami Ellis Faas, które od razu pokochałam (ale o tym innym razem:). Tubkę magicznego, gęstego balsamu o lekko żółtawej barwie bez zapachu przywiozłam z Londynu i od tego czasu zawsze miałam go przy sobie.

 

spurce: www.drlipp.com spurce: http://www.drlipp.com/caption

 

Dr Lipp Original Nipple Balm for Lips to jak sama nazwa wskazuje balsam, który oryginalnie służył do pielęgnacji brodawek sutkowych:) Okazuje się, że sutki i usta mają sporo wspólnego :) Ale wracamy do samego Dr Lipp’a- gęsty i treściwy przynosi długotrwałą ulgę spierzchniętym ustom niczym kompres łagodzący. Nawilża, wygładza i pozostawia wargi w doskonałej kondycji. Doskonały na zimę, chroni przed zimnem i wiatrem. Nie podrażnia, nie uczula, doskonale sprawdza się u wrażliwców. Zdobywca niezliczonej ilości nagród i wyróżnień. Cudo?

Czujecie się zachęceni do wydania 12 funtów czyli ok 60 zł? :)) Poczekajcie!!!

Ten kultowy balsam to nic innego niż 100% wysokooczyszczona lanolina w dizajnerskim opakowaniu z mistrzowskim PR- em. Co zamiast tego?

drlipp2

Po raz kolejny z pomocą przychodzi nasza polska, kochana Ziaja. Lano-maść o identycznym składzie (100% wysokooczyszczona lanolina) wykazuje się tymi samymi zbawiennymi właściwościami. Nawilża, zabezpiecza, natłuszcza i na długo koi spierzchnięte i podrażnione usta. Bezzapachowa, o naturalnej żółtawej barwie wykazuje się niemal identyczną konsystencją co Dr Lipp.

 

drlipp4

Przetestowałam oba produkty i stwierdzam, że Lano-maść jest identycznym zamiennikiem kultowego Dr Lipp w pięciokrotnie niższej cenie. Działanie to samo, po aplikacji nie do rozróżnienia, lanolina taka sama, objętość tubki identyczna a cena nareszcie adekwatna :)

 

drlipp3

Lano-maść – Ziaja 12 zł jednojajowy brat bliźniak Dr Lipp- gorąco polecam:)

 

drlipp1

 

Save

Save

Save

Przedłużanie rzęs- za i przeciw

Zdarza się, że moja walka z budzikiem trwa na tyle długo, że wstaję z łóżka poważnie spóźniona. Wybiec z domu bez grama makijażu by starszyć niewinne spełeczeństwo przez cały dzień? Nigdy! Moja wersja minimalnego makijażu ogranicza się do kremu BB, korektora pod oczy, różu w kremie i tuszu do rzęs. Brzmi znajomo? :) Moje osobiste obserwacje potwierdzają tezę, że długie, gęste i czarne rzęsy znajdują się na jednym z najwyższych miejsc z na liście makijażowych priorytetów. A co by było gdyby nasze rzęsy były długie, gęste czarne na stałe? Bez maskary?

rzesy

 

Od kilku lat zabieg przedłużania rzęs nie kończy się tylko na opcji 1:1 ale w ostatnich latach widzimy coraz większy wzrost popularności metod objętościowych typu 3D, 5D aż do 8D propagowanej przez tzw. szkołę rosyjską.

O przedłużaniu i zagęszczaniu rzęs powiedziano już wiele ale postanowiłam dołączyć swój głos do odwiecznej dyskusji: czy warto się orzęsić czy też nie:) Mój głos będzie opinią osoby która stała po obu stronach pęset. Od czasu do czasu noszę przedłużane rzęsy a także sama w zamierzchłych czasach zajmowałam się stylizacją rzęs. Zatem pozwólcie, że podzielę się z Wami moim skromnym zdaniem:)

Zabieg przedłużania i zagęszczania rzęs polega na przyklejeniu sztucznej rzęsy do rzęsy prawdziwej. W metodzie 1:1 jak sama nazwa wskazuje każdej naturalnej rzęsie będzie odpowiadała jedna sztuczna, zaś w przypadku tzw. metod objętościowych do jednej rzęsy przykleja się mini „kępki” liczące 3, 5 lub nawet 8 rzęs. Wśród rodzajów rzęs możemy spotkać rzęsy jedwabne jak również rzęsy z włosia norek. Tutaj warto wspomnieć, że włosie norek pozyskiwane jest w humanitarny sposób. Przy jego produkcji nie zabija się tych ślicznych, puchatych zwierzątek a jedynie delikatnie podcina włoski z okolicy ogonka.

Zasadniczą różnicą pomiędzy rzęsami jedwabnymi a naturalnymi jest ich delikatnośc i lekkość. Rzęsy z włosia norki są lżejsze, cieńsze i bardziej elastyczne a przez  to wygodniejsze gdyż w dotyku nie różnią się od naturalnych rzęs. Rzęsy jedwabne z dodatkiem syntetyku (syntetyk jest konieczny do uzyskania trwałości) są mniej elastyczne, cięższe i bardziej wyczuwalne. Kolejną ważną różnicą jest cena. Z oczywistych powodów rzęsy w włosia norki są droższe niż jedwabne.

 

Rzęsy, bez względu na to czy mówimy o metodzie 1:1 czy o metodach objętościowych, „żyją” tyle ile trwa naturalny cykl wymiany rzęs. Całość wymienia się co ok 2 miesiące więc jeśli chcemy zachować efekt pięknych rzęs na stałe konieczne jest ich uzupełnianie co ok 3-4 tygodnie.

Bez wzlędu na to czy preferujesz delikatny efekt przedłużenia rzęs metodą 1:1 czy pokusisz się na gęste firaneczki wykonane metodą objętościową najważniejszym elementem układanki jest STYLISTA RZĘS. I tu przechodzimy do meritum.

 

rzesy3

 

W tym momencie mogę zapewnić Cię, że nie każda osoba która wykonuje tego typu zabiegi może nazwać się stylistą rzęs! Wielokrotnie w mojej karierze wizażystki (a wczesniej także stylistki rzęs) widziałam totalne rzęsowe masakry. Rzęsy wyglądały jakby ktoś wylał na nie klej i wysypał rzęsy z pudełeczka by samoistnie się przykleiły. Nic dziwnego, że obiegowa opinia głosi, że przedłużanie osłabia naturalne rzęsy. Poprawnie wykonany zabieg przez wykwalifikowanego specjalistę nie osłabia rzęs o ile długość, grubość i ciężar rzęs jest odpowiednio dobrany. W tym momencie nie pozostaje tylko zaapelować by nie oddawać w niepowołane ręce naszych oczu, które stanowią tak bardzo wrażliwą część naszego ciała.

 

Jak rozpoznać profesjonalistę?

Stylista rzęs z prawdziwego zdarzenia zasypie Cie przeróżnymi pytaniami, obejrzy stan Twoich naturalnych rzęs a następnie dobierze najbardziej optymalną metodę, długość, grubość, profil podkręcenia rzęsy. Nie zacznie przyklejać rzęs zanim dokładnie nie przeanalizuje Twójego kształtu oka!!! W tym właśnie tkwi sekret dobrych stylistek rzęs- w modelowaniu. Dobrze zaprojektowane rzęsy potrafią zdziałać CUDA- otworzyć, powiększych, podnieśc kącik, dodać seksapilu. Jedyna trudność polega na tym by znaleźć profesjonalistę wśród całej masy partaczy. Warto więc wcześniej dokładnie obejrzeć zdjęcia wcześniejszych aplikacji danego stylisty, a już najlepiej zasięgnąć opinii naszych koleżanek. Zanim dasz się orzęsić dowiedz się na jakich materiałach pracuje i czy posiadane produkty są przetestowane dermatologicznie i okulistycznie.

 

rzesyprzedipo2

 

Zalety przedłużania i zagęszczania rzęs:

  • podkreślone spojrzenie bez makijażu
  • wrażenie większych oczu a przez to drobniejsze twarzy (wszyscy mówili mi, że schudłam po buzi:))
  • idealne rozwiązanie na ślub dla osób mocno wzruszających się by uniknąć efektu pandy
  • super sprawa na wakacje- upał, basen, morze a Ty wciaż dobrze wyglądasz bez makijażu
  • oszczędność czasu- śpisz co najmniej 10 minut dłużej bo nie musisz malować oczu
  • trwałość- dobrze wykonany zabieg daje zadowalający efekt nawet w miarę upływu czasu, rzęsy stają się rzadsze ale wciaż widoczne
  • możliwość korekty kształtu i wielkości oka
  • możemy pożegnać się z rzęsami na pasku i kępkami które niełatwo zaaplikować
  • zbieramy setki komplementów na dzień (w moim przypadku nawet pan tankujący mi paliwo na stacji benzynowej nie mógł przejść obok moich rzęs obojętnie:))

rzesy2

 

Wady przedłużania rzęs:

  • trudność w znalezieniu stylisty rzęs z prawdziwego zdarzenia:)
  • konieczność uzupełniania co 3-4 tygodnie  a co za tym idzie wyospodarowania 2 godzin na zabieg
  • cena- dobrze i tanio raczej się nie zdarza:)
  • osłabienie rzęs jeśli zabieg nie jest wykonany perfekcyjnie
  • trudność w dokładnym demakijażu w przypadku używania cieni, eyelinera itp.
  • ryzyko podrażenia oczu przez klej (w przypadku renomowanych firm raczej się to nie zdarza ale zawsze istnieje ryzyko że ktoś używa kleju za 5 zł bez atestu:))

Przedłużać, czy nie przedłużać – oto jest pytanie? Nie potrafię dać Ci jednoznacznej odpowiedzi, bo każda z nas jest całkiem inna. Jeśli nie nosisz na codzień pełnego makijażu i jesteś makijazową minimalistką tego typu rozwiązanie może być wybawieniem- podkreślone spojrzenie 24 h na dobę. Jeśli planujesz ślub a następnie wybierasz się na podróż pośłubną i chcesz mieć z głowy malowanie się w ciepłych krajach- przedłużone i zagęszczone rzęsy będą na tę okoliczność idealne.  Jeśli masz mega wrażliwe, alergiczne oczy albo lubisz mocno się malować zastanów się dwa razy:) A już na pewno zastanów się trzy razy zanim wybierzesz swojego stylistę:)

 

Żeby było jasne, nie zajmuję się przedłużaniem rzęs więc ten post nie jest sprytną reklamą moich  usług:) Ale uprzedzając Wasze pytania napiszę, żę najlepszym miejscem w Warszawie na orzęsienie się jest  Lash&Brow Academy http://lashandbrowacademy.pl/ https://www.facebook.com/lashandbrowroom/?fref=ts :) Polecam z czystym sercem- zupełnie bezinteresownie.

 

Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie? Podziel się swoją opinia w komentarzu:)

 

 

Nowości w moim kufrze:)

Szybko i na temat. Oto i wpis przedstawiający moje nowości i pierwsze wrażenia o kilku produktach, które w ostatnich kilka tygodniach dołączyły do mojego kufra. Zaczynamy:)

Na początek pędzle mojej ulubionej firmy Zoeva. Zestaw Rose Golden Luxury Set Vol. 3 dołączył do mojej kolekcji pędzli już ponad tydzień temu i zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Pędzle wykonane są bardzo porządnie (jak na Zoevę przystało), kształty i wielkości pędzli są jak najbardziej przemyślane, włosie miękkie, ładnie się piorą a co najwazniejsze: CUDNIE wyglądają. Rzucają się w oczy i budzą zachwyt nie tylko wśód koleżanek wizażystek lecz także klientek. Ubolewam jedynie, że rączki nie są wykonane z prawdziwego, zimnego metalu bo takie w pełni industrialne pędzle byłyby bardzo w moim stylu:) Trwa testowanie więc pełną recenzję przedstawię w niedługiej przyszłości w formie filmiku so stay tuned:)

Pędzle dostępne tutaj: http://bitly.pl/0vsdp

 

zoeva gloden luxury set vol. 3

 

Kolejnym produktem, który dołączył do kolekcji „nawilżaczy” pod makijaż jest legendarny, uwiebiany przez wizażystów na całym świecie krem Embryolisse Lait Creme Concentre.
Ten kosmetyk już od dawna budził moją ciekawość więc postanowiłam zdradzić na chwilę mój ukochany Alantan Dermoline ( cudowny krem za 9,50 zł więc można zakochac się nie tylko w jakości ale i w cenie:)) i dać szansę kultowemu Embryolisse. Pierwsze wrażenia? Skóra jest ładnie nawilżona z lekką ochronną powłoczką. Bardzo przyjemny zapach, kojarzący się z klasycznym kremem Nivea. Nieco gęstszy od kremów, które zazwyczaj używam przy sesjach zdjęciowych. Z recenzją tego produktu zjawię się za kilka miesięcy by przetestować go w różnych warunkach i na różnych cerach:)

Krem dostępny TUTAJ: http://bitly.pl/7LC4o

embryolisse lait creme concentrate

 

Do kolekcji produktów pod makijaż dołączyli także specjaliści dla cery mieszanej i tłustej czyli Prime Time BareMinerals oraz MAC Oil Control Lotion. Oba produkty miałam okazję już wczesniej wypróbować więc kupując je spodziewałam się, że się nie rozczaruję i tak dokładnie było:) Obie bazy fantastycznie radzą sobie w przedłużeniu trwałości makijażu przy cerze wydzielającej nadmierną ilość sebum. PrimeTime oprócz działania matującego wyrównuje sktrukturę skóry a przy tym posiada filtr mineralny. Oil Control Lotion ma lekką konsystencję a obecna w składzie krzemionka kontroluje wydzielanie sebum na długi czas. Który wolę? Jeszcze nie wiem, ale jak tylko moja opinia się skrystalizuje przybędę z obszerniejszą recenzją porównawczą.

 

primetime BareMinerals MAC oil control lotion

Baza PrimeTime dostępna tutaj: http://bitly.pl/jFNq1

MAC Oil control 50 ml dostępny tutaj: http://bitly.pl/JtUcu

Kolejna nowość to GLOV czyli rękawica do demakijażu bez użycia płynów mleczek itp. Kawałek ściereczki rozpuści wodoodporne cienie i maskarę? Are You Sure? :) Z lekką doza niedowiary zwilżyłam „szmatkę”, przyłożyłam do oczu…… i MAGIA:) Nie mam pojęcia jak to działa, ale działa i radzi sobie genialnie nawet z moimi wodoodpornymi cianiami w kremie Aqua Cream MUFE. Według producenta rękawica straci swoje magiczne własciwości po 3 miesiącach więc do tego czasu będę testować GLOV na wszystkie strony a za 3 miesiące przybędę z recenzją:) Przyznam, że uwielbiam gadżety a gadżet który odchudza mój bagaż podręczny o stertę wacików i butelkę z płynem micelarnym ma szansę na miano ulubieńca wszechczasów:)

Rękawica GLOV dostępna tutaj: http://bitly.pl/7g6M6

glov

 

Na koniec kremowy rozświetlacz w sticku KIKO Radiant Touch Stick Highlighter. Zakupiłam ten produkt ponieważ już od dawna poszukuję tańszego odpowiednika mojego ukochanego What’s Up z Benefitu. Pierwsze wrażenie pozytywne ale koniecznie muszę przyjrzeć mu się dokładnie nie tylko na żywo ale także na zdjęciach. Pierwsza porcja zdjęć z sesji beauty z użyciem tego produktu jest w trakcie retuszu więc ostateczny werdykt musi poczekać:) Czy KIKO Radiant Touch zdetronizuje króla rozświetlaczy w kremie? Poczekamy, zobaczymy:)

Rozświetlacz KIKO dostępny tuta: http://bitly.pl/x0Yzv

 

kiko

 

Jeśli interesują Cię tego typu posty i chcesz zmotywować mnie do częstszego dzielenia się moimi nowościami zostaw komentarz na znak, że jest popyt na tego typu treści:)

 

Pomysły na świąteczne prezenty dla niej i dla niego :)

Co roku obiecuję sobie, że następnym razem kupię prezenty najpóźniej w listopadzie by ominąć świateczne tłumy w galeriach handlowych… Niestety nic mi z tych postanowień nie wychodzi i również w tym roku (jak co roku) budzę się z tym tematem dopiero na tydzień przed Wigilią. Dla tych, którzy tak jak ja planują zakupy na ostatnią chwilę, lub dla niezdecydowanych, którzy wciąż nie podjeli decyzji kilka, a właściwie kilkanaście pomysłów na podarunki z kategorii kosmetyczno-makijażowej. Mam nadzieję, że mój wybór ułatwi komuś życie:)

1. Dla zakręconych na punkcie makijażu:
Powiem krótko: każda makijażystka musi mieć tę książkę! Absolutne dzieło sztuki Lan Nguyen Grealis zadowoli każdą maniaczkę makijażu. Prawie 200 stron makijżowych inspiracji wydanych w formie przepięknego albumu. Ja osobiście szaleję na jej punkcie:)

ksiazkacala

Oprócz przepięknych forografii znajdziecie w niej sporo tekstu, który wprowadza nas w tajniki pracy Lan- jednej z najlepszych makijażystek świata. Dla spóźnialskich Amazon nie wchodzi w grę więc jedyną opcją by prezent znalazł się w przyszłym tygodniu pod choinką jest polska księgarnia Bookoff (wysyłka lub stacjonarnie w Warszawie) http://www.bookoff.pl/product-pol-18251-Art-Makeup-.html

Art&Makeup 159 zł

ksiązka

2. Dla kolekcjonerek pędzli:

piornik2Futerał na pędzle Make Up For Ever- 89 zł

Tym razem nie pędzle a przedmiot który ułatwia przechowywanie i transportowanie pędzli. Połączenie piórnika i tuby na pędzle świetnie sprawdzi się nie tylko w kufrze profsjonalistów. Piórnik posiada funkcję stania co ułatwia dostęp do pędzli. Wewnętrzna, górna część futerału pokryta jest plastikiem co ułatwia utrzymanie piórnika w czystości- wnętrze nie brudzi się od pędzli. Jednym słowem bardzo przydatny gadżet.

 

Dostępne w butiku Make Up For Ever w Warszawie przy ul. Mokotowskiej 58 lub online tutaj https://sklep.mokotowska58.com/pl/pokrowce-i-futeraly/282-small-brush-pouch-3548752058940.html

 

piórnik

 

3. Dla rzęsowych maniaczek.a dziewczyn których ulubionym elementem makijażu są rzęsy mam dwie propozycje.

Zalotka do rzęs S- curler Shu Uemura (149 zł) to absolutny Mercedes w kategorii zalotek. Specjalnie zaprojektowana by doskonale podkręcać rzęsy w zewnętrznym kąciku. Jej specjalna budowa  uniemożliwia przytrzaśnięcie powieki przez co jest niezwykle łatwa i przyjemna w obsłudze. Jeśli jesteś fanem zalotek to musisz mieć zalotkę Shu Uemury:)

zalotka

Dostępna tu:  http://bestmakeup.pl/pl/rzesy-kleje-zalotki/979-shu-uemura-zalotka-do-rzes-s-curler.html#

Kolejną propozycją dla rzęsomaniaczek są rzęsy w pasku z włosia norki. Najlepsze rzęsy jakie kiedykolwiek stosowałam dają niesamowity efekt na oku a do tego są cudownie delikatne w dotyku. Delikatne aczkolwiek trwałe. U mnie wytrzymują spokojnie do 30 aplikacji więc cena, choć wysoka,  adekwatna jest do jakości. Mercedes w klasie rzęs na pasku.

Velour Lashes 99 zł dostępne tutaj: http://mintishop.pl/product-pol-5151-Velour-Lashes-Ekskluzywne-rzesy-z-norek-Wing-Woman.html

rzesy

Jeśli mamy już najlepsze rzęsy to potrzebujemy do szczęścia tylko najlepszego kleju do rzęs. Według mnie jest to klej Duo dostępny tutaj http://ad.zanox.com/ppc/?36299153C15793405&ULP=059573

 

4. Do włosów.

Jeśli chodzi o produkty do stylizacji włosów najczęściej wybieram produkty mojej ukochanej liniii Bed Head TIGI bo nie tylko świetnie działają ale przede wszystkim maja oszałamiający zapach.

Small Talk- krem w żelu dodający objętości ułatwiający stylizację nadaje się do każdego typu włosów. Idealnie przygotowuję włos do stylizacji, pięknie pachnie i sprawia że włosy wydają się miękkie i puszyste. Ja osobiście nie wyobrażam sobie stworzenia puszystych fal czy loków bez tego produktu.

 

bedhead

 

Hard To Get to absolutnie najlepsza pasta do stylizacji krótkich włosów z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Świetnie nadaje się zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet. Pięknie pachnie, utrzymuje fryzurę i nie pozostawia lepkich, posklejanych włosów. Ujarzmia nawet najbardziej puszącą się czuprynkę a dizajnerskie opakowanie przypadnie go gustu nawet najbardziej wymagającym w tej kategorii.

5. Dla mężczyzn.

Jeśli chodzi o prezenty dla panów to musze przyznać nie jest łatwo bo odpadają nam setki produktów dla makijażu:) W tym roku postawiłam na klasyki.

meski1Pielęgnacja. Na szczęście coraz więcej panów zauważa potrzebę pielęgnacji skóry (niestety mój mąż do tego zacnego grona jeszcze nie dołączył i wciąż nazywa kremy „smarami do ryja” ale cóż, pora na niego wpłynąć). W tym roku świetną opcją prezentową stworzył The Body Shop. Zestaw o wdzięcznej nazwie Modern Gent’s Post Party Rescue Kit zawiera Serum odżywcze i krem pielęgnująco-matujący w opakowaniach o męskiej kolorystyce. Całość zamknięta w eleganckiej metalowej puszczce w stylu vintage stanowi świetny upominek dla każdego mężczyzny bez względu na wiek.

 

meski2

perfum

Jeśli nie męska pielęgnacja to zawsze możemy sięgnąc po klasyk czyli perfumy. Pośród miliona zapachów niełatwo wybrać ten który na 100% przypadnie komuś do gustu ale istnieją tzw. pewniaki które moim zdaniem spodobają się 90% mężczyzn. Do tego typu pewników według mojego nosa należą Aqua di Gio Armaniego, Hugo Boss Scent, YSL L’Homme i oczywiście mój ulubiony Chanel Allure Sport.

 

6. Upominki dla lubiących błysk.

Okres świąteczno-noworoczny zapowiada nadchodzący karnawał więc z nieco tańszych opcji prezentowych polecam brokaty niezbędne do wykonania błyszczącego makijażu. Do moich ulubionych należą brokaty z Mystik. Pięknie się mienią, nie są zbyt grube a do tego ich cena zachęca by nie poprzestawać tylko na jednym kolorze.

Dostępne w perfumeriach Kontigo za jedyne 8 zł sztuka:)

glitery

 

Kolejnym pomysłem na połyskliwy prezent jest paleta rozświetlaczy marki Inglot. Do wyboru mamy 4 różne wersje kolorystyczne dopasowane do różnych odcieni karnacji, każdy podzielony na 3 sekcje które możemy również stosować pojedynczo jako rozświetlające cienie. Doskonały prezent zarówno w wersji pojedynczej jak również w czteropaku zamkniętym w magnetycznej paletce Inglota.

inglot

Jedna sztuka- 43 zł. 4 sztuki w palecie ok 180 zł dostępne stacjonarnie w salonach Inglot lub online tutaj: http://www.inglot.pl/freedom-system/533-rozswietlacz-do-twarzy-hd-trio-freedom-system.html

7. Dla miłośników kolorów i eksperymentów na włosach lub dla trochę młodszych:)

Kolorowe spraye do włosów to świetny pomysł na prezent dla nastolatek. NIe wiem jak wy ale ja będąc nastolatką uwielbiałam robić dziwne rzeczy z włosami. Niestety nie wszystkie eksperymenty były szybko odwracalne:) Włosy niby odrastają ale zajmuje to dośc długą chwilę dlatego kolorowe , zmywalne spraye zmieniające kolor włosów to świetna alternatywa dla bardziej trwałych farb. Dostępne również w wersji kolor+ brokat lub sam brokat- idealne na karnawałowe szaleństwo i przebierane imprezy.

spraje

Dostępne w claires cena ok 20 zł za sztukę.

 

8. Dla fanów Beauty Blendera.blenderki

Ja osobiście nie wyobrażam sobie życia bez Beauty Blendera. Klasyczne różowe (lub czarne) jajo towarzyszy mi nie tylko w mojej profesjonalnej pracy ale także w mojej codziennej aplikacji podkładu. Każdy kto pokochał beauty blender w klasycznej wersji pokocha także jego młodszego brata- małe seledynowe jajko do precyzyjnej aplikacji korektora pod oczy i tuszowania niedoskonałości. Cudowny, cudowny cudowny! Doskonały prezent dla każdej malującej się dziewczyny:)

 

 

To już wszystkie pomysły na prezent, którymi chciałam się z Wami podzielić:) Korzystając z okazji Życzę Wam dobrych, ciepłych, rodzinnych Świąt. Niech prezenty będą tylko dodatkiem do całej masy ciepła i miłości jaką możemy się obdarowywać na milion sposobów tego szczególnego dnia:)

 

Dirty u kosmetologa cz. II- zabiegi i wrażenia:)

 

Kiedy przychodzisz do kosmetologa nie myśl, że od razu zalegniesz w wygodnej pozycji na łóźku i bez słowa w rytm relaksującej muzyki rozpłyniesz się niczym w ustach czekolada milka. Skóra to poważna sprawa, a dobór odpowiednich zabiegów nie jest automatyczny dla każdego, więc spodziewaj się wnikliwego wywiadu. Pytania będą dotyczyły alergii, przeżytych chorób, przyjmowanych leków itp po to by zminimalizować ryzyko powikłań spowodowanych źle dobranym zabiegiem.

Po kilkunastu pytaniach odnośnie alergii, przeżytych chorób oraz po dokładnym obejrzeniu mojej skóry Pani Kamila doradziła mi kilka zabiegów, które postanowiłyśmy rozłożyć na dwie raty. Oto opisy zabiegów którym poddałam się podaczas dwóch wizyt w gabinecie kosmetologicznym i wrażenia mojej wrażliwej skóry:)

dobloga

Na pierwszy ogień zabieg kwasem azelainowym zakończony maską multiwitaminową.

KWAS AZELAINOWY Kwas  znalazł zastosowanie w leczeniu problemów skóry trądzikowej, atopowej, łuszczycowej, tej skłonnej do rumienia oraz z tendencją do zapalenia mieszków włosowych. W przeciwieństwie do wielu kwasów można stosować go nawet latem i jest bezpieczny również dla kobiet w ciąży. Działa delikatnie ale mimo to skutecznie. Złuszcza, zmniejsza pory, wygładza strukturę skóry, redukuje przebarwienia i rozjaśnia.

Moje wrażenia: Zabieg kwasem azelainowym zaliczam do przyjemnych choć w moim przypadku na moment pojawiło się szczypanie, które na szczęście trwało tylko moment. Podejrzewam, że było to spowodowane moja hiperwrażliwą skórą więc pewnie w tej kwestii jestem przypadkiem odosobnionym. Skóra po zabiegu była gładsza i bardziej rozjaśniona miała równiejszy koloryt i wydawała się bardziej napięta. Zakończenie zabiegu kwasami maską multiwitaminową idealnie nawilżyło i uspokoiło moją skórę. Po zabiegu wyszłam z gabinetu gładka jak pupa niemowlaka:) Zabieg oceniam na 5.

Moja cienka skóra pod oczami z tendencją do przesuszania się (w moim przypadku ma to związek z atopowym zapaleniem skóry) potrzebowała szczególnej troski. Było też to moje specjalne życzenie, by tej partii twarzy poświęcić najwięcej uwagii ponieważ dopadły mnie już pierwsze zmarszczki mimiczne w tych okolicach (o nie! a myślałam że mnie to ominie przy moich fantastycznych genach PS. Dziękuję Mamo za gen młodzieńczego wyglądu :) Skóra w okolicy oczu została poddana zabiegowi infuzji tlenowej z wprowadzaniem kwasu hialuronowego.

INFUZJA TLENOWA- nowoczesna i nieinwazyjna metoda odmładzania i renowacji skóry. Zabieg polega na wtłaczaniu pod wpływem specjalnego urzadzenia hiperbarycznego, czystego tlenu wraz z aktywnymi składnikami. Dzięki tak skoncentrowanej dawce i wysokiemu ciśnieniu dociera do głębszych warstw skóry, zwiększając regenerację komórek. Skóra natychniastowo staje się wygładzona, nawilżona i nabiera lepszego kolorytu.

Moje wrażenia: Niezwykle przyjemny i relaksujący zabieg. Uczucie „dmuchania” na powiekach było bardzo ożeźwiające i uspakajające. Ten zabieg mógłby trwać wieczność:) Moja skóra w okolicy oczu po zabiegu była w widocznie lepszej kondycji. Bardzoej nawilżona o równiejszym kolorycie. MIałam wrażenie że zmarszczki mimiczne wydają się płytsze bo skóra była bardziej sprężysta i elastyczna. Zabieg oceniam na 6 i jestem pewna, że na stałe zagości na liście moich ulubionych zabiegów.

Po pierwszej wizycie u kosmetologa wyszłam z gabinetu z odświeżoną, nawilżoną skórą o wyraźnie równym kolorycie. Na drugiej wizycie skupiłyśmy się już tylko na skórze w okolicy oczu. Potrzebowałam kolejnej dawki nawilżenia i rozjaśnienia doliny łez dlatego tym razem zdecydowałyśmy się na zabieg mezoterapii igłowej z nieusieciowanym kwasem hialuronowym.

NIEUSIECIOWANY KWAS HIALURONOWY w przeciwieństwie to usieciowanego nie służy do wypełniana bruzd, ust itp. Jest to substancja, typowo nawilżająca. Podany poprzez wstrzykiwanie bezpośrednio do skóry właściwej jest natychmiastowo absorbowany przez komórki skóry gdzie odpowiada za lepsze wiązanie wody. Jego zadaniem jest nawilżenie skóry, ograniczenie utraty wody a przez to zmniejszenie zmarszczek. Kwas nieusieciowany ma właściwości terapeutyczne, regeneruje i chroni komórki. Stymuluje odnowę komórkową

Moje wrażenia:

Przyznaję bez bicia tego zabiegu trochę się bałam bo mój próg bólowy wynosi 0. Widok igły generalnie mnie przeraża, a na widok nakłuć w bliskiej okolicy oka robi mi się słabo. Mimo strachu zdecydowałam zaufać profesjonalizmowi Pani Kamili…. i nie żałuję. Okazało się, że znieczulenie maścią Emla było wystarczające by nie poczuć ani jednego ukłucia więc przyznaję z ręką na sercu zabieg jest absolutnie bezbolesny. Po zabiegu pozostają jednak małe ślady po miejsca nakłuwanych więc minimalna punktowa opuchlizna zniknęła dopiero na drugi dzień. Z tego powodu nie polecam planować tego zabiegu w dniu wielkiego wyjścia bo okolice oczu wyglądaja jak po wielokrotnym ukąszeniu komarów:)

Po zabiegu mezoterapii igłowej z kwasem hialuronowym nieusieciowanym moja skóra była gładsza, zmarszczki mimiczne były mniej widoczne a cienie pod oczami minimalnie jaśniejsze. NIestety przez to, że kwas hialuronowy jest dość szybko metabolizowany zabieg należy dość często powtarzać by zachować efekty na stałe. Zabieg oceniam na 5 pod warunkiem, że jest robiony na porzadnym znieczuleniu.

Po dwóch spotkaniach z moja Panią kosmetolog zauważyłam poprawę stanu skóry więc tego typu zabiegi mogę z czystym sercem polecić. Najważniejsze jednak by trafić do osoby profesjonalnej i kompetentnej, która będzie w stanie rzetelnie ocenić stan skóry i w ramach przeznaczonego budżetu wykonać możliwe najskuteczniejsze zabiegi. Jak rozpoznać profesjonalistę? Chyba nie ma 100% recepty ale profesjonalizm można ocenić już po kilku minutach wywiadu. Profesjonalistę poznasz także po bardzo wysokich standardach higieny- jednorazowych narzędziach, rękawiczkach, czystości gabinetu.  Osoba kompetenta zada Ci milion pytań by jak najlepiej dobrać odpowiednie zabiegi i ustalić realne potrzeby Twojej skóry. Od osoby automatycznie chwytającej po strzykawkę z botoxem uciekaj jak najdalej:)

 

 

 

Dirty u kosmetologa cz. I – pytania i odpowiedzi

Jesień w pełni. NIe ma co płakać, że zimno i pada bo jesień, wbrew pozorom, jest potrzebna. NIe tylko po to by nadrobić zaległości w oglądaniu filmów leżąc wieczorami pod kocem z kubkiem kakako, ale także by porządnie zająć się naszą skórą.

Jesień to idealna pora roku by skorzystać ze smętnej aury- poprawić sobie samopoczucie pięknie pachnącymi kosmetykami i relaksującymi wizytami w gabinecie kosmetycznym. Zazwyczaj nasza skóra potrzebuje odświeżenia i odżywienia po nadmniernym eksponowaniu na promienie słoneczne w okresie letnim jak również wzmocnienia przed wymagającym okresem zimowym. Jesień to dla mnie czas porządkowania skóry, zabiegów kwasami, peelingów i leżenia z maseczkami na twarzy, bo wreszcie mam na to więcej czasu.

W tym roku postanowiłam oddać moją wrażliwą skórę w ręce specjalistki i udałam się do gabinetu Pani Kamili Krajewskiej- kosmetologa z wieloletnim doświadczeniem. Ze względu na to, że otrzymuję od Was mnóstwo pytań dotyczących skóry, pielęgnacji i zabiegów specjalistycznych postanowiłam zadać je specjaliście. Relację z naszego spotkania w formie wywiadu, jak również moje wrażenia po zaleconych dla mnie zabiegach zamieszcam poniżej. Miłego czytania :)

Edycja przy użyciu Lumia Selfie

Ja: Witam Pani Kamilo. Na początek mam kilka pytań ode mnie i moich followerek. Czy mogę Panią nimi zasypać?

K.K: Oczywiście:)

Ja: Z moich obserwacji wynika, że większość kobiet odkłada w czasie wizytę u kosmetologa i zaczyna korzystać z bardziej specjalistycznych zabiegów dopiero po 40stce. Czy ma Pani podobne obserwacje? W jakim wieku powinnyśmy zaczynać przyjaźń z gabinetem kosmetologicznym?

K.K: Wiele osób nie ma świadomości, że zabiegi kosmetyczne należy zacząć już po 25 r.ż. Mniej więcej w tym czasie zaczyna się zmniejszać produkcja kolagenu i elastyny, które są odpowiedzialne za napięcie i sprężystość skóry. Im wcześniej rozpoczniemy profilaktykę tym na dłużej zachowamy młodość. Jeśli ktoś odkłada to na później musi liczyć się z faktem, że walka ze starzejącą się skórą jest dłuższa tzn więcej zabiegów i intensywniejszych (botox, wypełnienia) więc tym samym jest to większy wydatek. Lepiej zacząć wcześniej, żeby nie dopuścić do szybkiego starzenia się skóry. Wszystko zależy od nas jak dbamy na co dzień i kiedy zacznie się ten „niechciany” proces.

Ja: Jeśli dzwadzieścia kilka lat to nie za mało by się do Pani zgłosić to jakie zabiegi może Pani generalnie polecić dwudziestolatkom?

K.K: W zależności od problemu skóry. Czasami 20- latkowie borykają się z trądzikiem, z zanieczyszczoną skórą. Warto zrobić zabiegi, które zmniejszą wszelkie wykwity i wygładzą skórę tj. peelingi chemiczne, mikrodermabrazja, zabiegi oczyszczające. Osoby, które nie mają większych problemów ze skórą, powinni odpowiednio nawilżać skórę.

Ja: Jednak niestety nie wszystkich stać na drogie zabiegi w gabinecie. Jak więc możemy na codzień, w domu przeciwdziałać starzeniu się skóry?

K.K : Zacznijmy od tego,że zabiegi są w coraz przystępniejszych cenach. Warto raz na jakiś czas odwiedzić gabinet bo żaden krem nie da takiego efektu jak profesjonalny zabieg. Oczywiście ważna jest pielęgnacja domowa. Codziennie demakijaż, co 2-3 dzień ( w zależności od skóry) peeling, tonizacja i odpowiedni krem dla naszej skóry. Często gabinety oferują darmowe konsultacje. Jak nie jesteśmy pewne jakie kosmetyki są odpowiednie dla naszej skóry, warto skonsultować to ze specjalistą. Na pewno doradzi i podpowie jakich produktów warto używać.

Ja: Właśnie dochodzimy do tematu który bardzo mnie inetersuje. Niby wszyscy wiemy, że telewizja kłamie, ale mimo to nabieramy się na obiecanki- cacanki reklam kremów przeciwzmarszczkowych. Co w rzeczywistości może zdziałać dobry krem, a co nigdy nie będzie możliwe?

K.K: Niestety reklama i marketing to jedno, a rzeczywistość to drugie. Kremy nie są wstanie zmniejszyć zmarszczki bo nie mają możliwości by wnikać tak głęboko. Mogą jedynie skórę nawilżyć, odżywić. Żeby uchronić się przed zmarszczkami należy zastosować profilaktykę tzn od czasu do czasu potraktować skórę „intensywniejszym” zabiegiem czyli np: oczyścić (peeling kawitacyjny), złuszczyć (mikrodermabrazja, peelingi chemiczne), odświeżyć i zregenerować ( mezoterapia mikroigłowa lub igłowa z odpowiednim koktajlem) nawilżyć i dotlenić (infuzja tlenowa).

Ja: A co gdy już mamy zmarszczki? Jak można zmniejszyć ich widoczność lub całkowicie je zniwelować? Oczywiście poza makijażowymi trickami odmładzającymi:)

K.K :Dziedzina kosmetologii szybko się rozwija i jest coraz więcej sposobów na usunięcie czy też zmniejszenie zmarszczek. Wszystko zależy od głębokości zmarszczek, miejsca ich występowania oraz wieku i innych czynników. Jest wiele możliwości. Najlepsze efekty daje mezoterapia igłowa, peelingi chemiczne, lasery i IPL. Przy głębokich zmarszczkach: botox i wypełnienie kwasem hialuronowym. Zachęcam jednak wszystkich, żeby odpowiedni zabieg dobrał specjalista kosmetolog. Trudno powiedzieć jaki zabieg jest najlepszy, gdyż każdy z nas jest inny i najlepiej dobrać odpowiedni zabieg do rodzaju skóry i problemu.

Ja: Jedna z moich followerek zadała pytanie o przebarwienia posłoneczne. W jaki sposób można im przeciwdziałać a jak można je zlikwidować?

K.K: Aby uniknąć przebarwień, należy stosować kremy z filtrami o wysokim factorze i niestety zakaz opalania. Ważna jest również profilaktyka czyli stosowanie preparatów, które mają działanie rozjaśniające skórę. Gdy przebarwienia pojawią się to warto zastosować odpowiednie zabiegi specjalistyczne. Najlepszym i chyba najtańszym sposobem są peelingi chemiczne np: kwas mlekowy który rozjaśnia i niweluje przebarwienia, mezoterapia igłowa,cosmelan,  IPL lub laserowe usuwanie przebarwień. Wszystko zależy kto ile może przeznaczyć finansów na takie zabiegi. Należy też pamiętać, że wszystkie zabiegi wykonujemy w serii, cyklicznie. Żaden pojedynczy zabieg nie da pożądanych efektów. Należy wykonać kilka zabiegów, uzbroić się w cierpliwość i czekać na efekt końcowy.

Ja: Ja również jestem ogromną zwolenniczką wysokiej ochrony przeciwsłonecznej ale w internecie pojawia się sporo kontrowersji na temat filtrów. Spotyka się głosy jakoby filtry chemiczne miały związek z powstawaniem wolnych rodników prowadzących do raka skóry. W takim razie używać filtrów czy nie używać?

K.K: Jak zwykle są to pomówienia i spekulacje. Nie ma żadnych udowodnionych badań że powodują. Poza tym lepiej zagłębić się w to co jemy i jakie są tego skutki dla naszego organizmu. O kremy nie ma co się martwić. Przechodzą szereg badań laboratoryjnych, dermatologicznych. Kremy tak głęboko nie przenikają w głąb skóry by móc powodować raka. Tak więc spokojnie można je stosować. Filtry są potrzebne, gdyż chronią nas przed fotostarzeniem. Każdy z nas sam zadecyduje czy chce je stosować czy nie… ja chcę być jak najdłużej młoda więc chętnie sięgam po filtry. Oczywiście pierwsze 15 min bez kremu z filtrem żeby wytworzyła  się witamina D- potrzebna dla organizmu a następnie krem z spf 30.

Ja: Na koniec jeszcze pytanie o pryszcza:)  Co zrobić gdy na twarzy pojawia się ropny wyprysk? W jaki sposób go traktować, by jak najszybciej się go pozbyć?

K.K: Gdy pojawi się ropny wyprysk należy posmarować go np: spirytusem salicylowym, maścią cynkową w celu wysuszenia. NIGDY NIE wyciskamy, nie przekłuwamy, bo możemy tylko spowodować większy wysyp pryszczy. Gdy jest ich dużo najlepiej skorzystać z pomocy kosmetologa i wykonać zabiegi zmniejszające wydzielanie sebum, antybakteryjne, przeciwzapalne.

InstagramCapture_5b0cb97e-75f3-4efa-a872-03a49b64f3f5_jpg

 

Ja. O nie! :) Czyli jednak będę musiała zerwać z moim nałogiem wyciskania każdego potencjalnego wroga. Bardzo dziękuję za rozmowę a teraz oddaje się w Pani ręce:)

Rozmawiałam z Panią Kamilą Krajewską z http://cosmetologyclinic.pl/

 

 

 

Jeśli jesteś ciekawa jakich zabiegów doświadczyłam na własnej skórze i jakie są moje ogólne wrażenia? Zapraszam do lektury Dirty u Kosmetologa cz. II  :)

 

 

 

 

Sally Hansen Miracle Gel- recenzja

Od kilku tygodni na moich paznokciach nieustannie goszczą lakiery Sally Hansen Miracle Gel. Ta nowość kilka miesięcy pojawiła się w USA a do Polski trafi już w lutym

sallyhansen2

Sally Hansen Miracle Gel

Producent zapewnia, że te lakiery umożliwiają uzyskanie efektu paznokci żelowych w domowych warunkach, BEZ LAMPY UV:) Efektem trwałych i lśniących paznokci mamy cieszyć się do 14 dni a zmywanie nie różni sie niczym od zmywania zwyczajnego lakieru- wacik, zmywacz i po sprawie. W USA dostępne jest 47 kolorów a wśród nich sporo matowych pasteli które w tym roku powracają na wiosnę i lato. W Polsce podobno ma na początek pojawić się 12 kolorów, ale to tylko ploteczki więc informację zweryfikuję w lutym:)

Lakiery testowałam nieustannie od kilku tygodni zmieniając jedynie kolory więc przyszedł czas by podzielić się moją opinią:)

Dwa kroki do żelowego manicuru bez lampy UV składają się z dwóch produktów. Krok pierwszy-dwie warstwy kolorowego lakieru. Krok drugi- warstwa bezbarwnego lakieru dającego mega połysk i utrwalenie. Czyli procedura nakładania podobna jest do malowania normalnym lakierem z zastosowaniem finalnej warstwy Top Coat.

Po pierwsze, Miracle Gel zaskoczył mnie trwałością. Na moich paznokciach normalne lakiery po prostu się nie trzymają- dwa dni to już maks po którym muszę zmywać odpryski i to nie ma większego znaczenia czy użyję bazy i utrwalacza czy nie, po prostu nic nie chce się przykleić do moich paznokci na kilka dni:) Nawet paznokcie hybrydowe zamiast 2 tygodni trzymały mi się niecałe 5 dni więc już powoli przywykłam do codziennego malowania. NIe wspominając już tego jak zniszczone i cienkie jak papirus były moje paznokcie po przygodzie z hybrydami:) W przpadku Miracle Gel nienaruszony lakier utrzymywał się 4-5 dni. Czyli, Panie i Panowie, czapki z głów:) Oczywiście na lewej ręce wytrzymałby pewnie jeszcze jakies dodatkowe 2 dni ale kciuk i wskazujący w prawej ręce wymagały już liftingu. Za trwałość daje 5 bo nawet nie łudziłam się że wytrzyma u mnie 14 dni:) moze jakbym nie zmywała, nie sprzątała, nie gotowała i tylko leżała i pachniała to byłoby to prawdopodobne:) Póki co jeszcze nie dorobiłam się gosposi więc potrzebuję pancernych lakierów do paznokci.

Po drugie lakiery mają intensywne kolory więc dwie warstwy spokojnie wystarczają by uzyskać idealne krycie. Top Coat- czyli bezbarwny lakier w czarnej buteleczce dodaje bardzo ładny blask. Całość krycia i błysku przypomina mi efekt hybryd. Niestety z czasem mam wrażenie że błysk nieznacznie się ściera i paznokcie stają się bardziej matowe. Początkowy efekt wydaje się jednak bardziej porządny i gruby niż przy innych lakierach np. przy lakierach Inglota.

 

.Sallyhansen3

Po trzecie lakiery są bardzo wydajne bo w buteleczce znajduje się aż 14 ml produktu a produkt jest dość gęsty. Do dyspozycji mamy dość szeroki i sztywny aplikator który przy moich (uwaga ironia) „gigantycznych”  płytkach paznokciowych za jednym pociągnięciem pokrywał cały paznokieć. Pędzelek dla mnie wydaje się całkiem wygodny, podobny do aplikatora z lakierów Sephory. Jedynie w cielistym kolorze nr 120 trzeba wysilić się by uzyskać idealne krycie  (wspomnę tylko że kolor jest cudowny i choć na codzień omijam takie kolory szerokim łukiem to tutaj jestem nim zachwycona i na pewno będę go ze sobą zabierała na sesje beauty gdzie modelki muszą mieć neautralne lśniące paznokcie).

 

Sally Hansen4

Po czwarte zmywanie jest bezproblemowe jak przy najzwyczajniejszym lakierze. Zasychanie również w normie czyli do idealnego zaschnięcie potrzeba kilku minut.

Czy znajduję jakieś wady? Myślę, że wadą produktu jest przyrównanie go przez producenta do paznokci żelowych i obiecanie długowieczności. Jeśli ktoś nastawia się na efekt „grubych” paznokci z idealnym kolorem i błyskiem przez 14 dni to może być rozczarowany. Jeśli jednak potraktujemy te produkty jak tradycyjne kolorowe lakiery z utrwalaczem w komplecie które utrzymają się do tygodnia to myślę, że będziemy zadowoleni. Do tego cena ok 34 zł za dwie buteleczni- Base color i Top Coat wydaje się całkiem rozsądna.

 

 

Sallyhansen5

Ja na pewno z nimi zostanę i jak tylko wejdą do Polski zakupię jeszcze  kilka kolorów Malibu Peach wydaje się cudowny a biały Creme de la Creme przyda się na nadchodzący sezon bo białe paznokcie znów powracają:)

Wybaczcie, że wszystkie moje kolory zaprezentowałam Wam na jednej ręce ale wrodzone lenistwo nie pozwalało mi postąpić inaczej:)

 

Moja przygoda z metodą Lancera- Skóra pełna blasku

Jakiś czas temu wywiązała się między mną a moją znajomą rozmowa na temat operacji plastycznych. Przyznaję, że jeszcze kilka lat temu w mgnieniu oka powiedziałabym, że to kompletna głupota i trzeba zestarzeć się z godnością….ale od kiedy w okolicy moich oczu pojawiło się kilka niechcianych koleżanek-zmarszczek w mojej głowie raz za czas pojawiają się kudłate myśli o jakimś delikatnym nastrzykiwaniu się kwasem hialuronowym albo czymś w tym rodzaju:) Oczywiście wolałabym uniknąć tego typu rozwiązań choćby dlatego, że mój próg odporności na ból jest równy „0” więc może istnieje jakiś sposób, żeby bez bólu utrzymać w miarę młody wygląd skóry???

Na to pytanie ostatnimi czasy poszukiwałąm odpowiedzi w książce „Skóra pełna blasku” o przełomowej metodzie anti-aging Harolda Lancera.

lancer źródło:http://www.dailymail.co.uk/caption

 

Kilka słów o autorze. Harold Lancer to tzw. Doctor Hollywood. Okrzyknięto go ulubieńcem gwiazd filmowych bo to własnie do jego kliniki zgłaszają się znane aktorki i aktorzy (w tym Kim Kardashian i Victoria Beckham). Co ciekawe, pan Harold uważa inwazyjne zabiegi dermatologii za ostateczność  w zamian oferując „3-stopniowy domowy program pielęgnacyjny”. Chwileczkę, właściciel kliniki dermatologicznej zarabiający na laserach, liftingach i botoksie poleca domowe rozwiązania??? Dziwne ale prawdziwe:) W swojej książce opisuje przypadki, w których po kilku miesiącach domowej pielęgnacji według jego metody gwiazdy rezygnowały z planowanych zabiegów. O tej właśnie metodzie napisał książkę, o której po krótce Wam opowiem bo mnie samej cały ten program wygląda na bardzo sensowny. Na szczęście nie jest wymagane by w trakcie stosowania tej metody opierać się na produktach sygnowanych nawiskiem Lancera. Co więcej w książce znajduje się spis polskich kosmetyków odpowiedających standardom tej metody a wśród nich mój ulubiony peeling z mikrogranulkami Ziaji. Już lubię tego Pana:)

Filozofię Lancera odnośnie pielęgnacji możnaby streścić tak: skóra ma niezwykłe możliwości odnowy i regenaracji ale to nie dzieje się za pomocą jednego cudownego kremu a już na pewno nie pod wpływem laseru i igły. Droga do pięknej skóry to tryb życia a także codzienna pielęgnacja z zastosowaniem czynności i  składników, które mają za zadanie pobudzić jej własne mechanizmy odnowy. Inwazyjne zabiegi powinny stanowić ostateczność a nie początek w temacie pięknej skóry. Oto i teoria a przejdźmy do praktyki.

Najprościej mówiąc  podstawowa metoda Lancera opiera się na 3 rzeczach:

1. Złuszczaniu

2. Oczyszczaniu

3. Odżywianiu

Brzmi znajomo prawda? Właściwie zawsze gdy mówimy o pielęgnacji skóry pojawiają się te trzy elementy. Różnica w tym przypadku polega na częstotliwości wykonywania tych czynności i składników używanych do „karmienia skóry”.

Według Lancera złuszczanie powinno odbywać się 2 razy dziennie. Nie, nie 2 razy w tygodniu ale dwa razy dziennie:) W regularnym ale delikatnym złuszczaniu tkwi sekret uaktywnienia mechanizmów odnowy komórkowej dlatego delikatny peeling stał się stałym elementem mojej pielęgnacyjne rutyny. W tym przypadku ważne jest także bezwzględne włączenie do powierzchni peelingowanej skóry szyji i dekoltu by odnowa komórkowa przebiegała równomiernie.

Oczyszczanie według doktora z Hollywood to również niezwykle ważny temat. Naszym celem jest dokładne ale delikatne oczyszcanie. NIe chcemy podrażniać ani wysuszać skóry dlatego w tym przypadku ważny jest wybór idealnych składników oczyszcających. I tu nie chodzi jedynie o demakijaż ale o przygotowanie skóry do przyjęcia aktywnych składników odżywczych które nadchodzą w kroku trzecim.

Na temat odżywiania pan Lancer nieźle się rozpisał w swojej książce i zwraca uwagę nie tylko na dobór aktywnych składników adżywczych a także na technikę nakładania (masażu). Tutaj okazało się, że moje odkrycia składników atni-aging (którymi dzieliła się w poście o eliksirze młodości) są bardzo trafne więc ten etap mojej codzienej pielęgnacji pozostał bez zmian ale z większym naciskiem na masaż. Całość złuszczonej, oczyszczonej i odżywionej skóry według Lancera należy absolutnie zabezpieczyć kremem z filtrami UV, co bardzo mi się podoba bo jak pewnie wiecie jestem maniaczką wysokiej ochrony przeciwsłonecznej.

W książce poświęcono także sporo miejsca na pielęgancję skóry wrażliwej i z trądzikiem oraz na ogólne wytłumaczenie budowy i mechanizmów działających w skórze tak by dokłądnie zrozumieć taktykę wroga- czyli upływającego czasu:) Rozdziały o diecie i aktywności fizycznej dobrze dopełniają całą filozofię „młodości” a mnie podoba się podejście holistyczne czyli wygląd naszej skóry jest wypadkową naszej pielęgnacji, trybu życia, genów i odżywiania. Nie ma cudonego smarowidła, które spowolni procesy starzenia się ale jest rozwiązanie systemowe które wspomaga naturalne procesy odnowy. Jak dobrze, że regularnym ale niewielkim wysiłkiem czasowym i finansowym można uzyskać efekty które zadowalają nawet gwiazdy Hollywood:)

 

skora

Moje efekty? Od kiedy rozpoczęłam stosowanie się do tej 3-stopniowej metody w pielęgnacji twarzy i ciała (metoda Lancera w identyczny sposób można odnieść do pielęgnacji skóry całego ciała) moja skóra jest widocznie gładsza i ma bardziej wyrównany koloryt. Juz nie borykam się z przesyszeniem twarzy i suchymi skórkani na płatkach nosa. Do tego widzę poprawę w walce z wągrami i rozszerzonymi porami. Na pełne efekty pewnie będzie trzeba poczekać ale już po tych 3 miesiącach widzę, że cały ten system dobrze wpisuje się potrzeby mojej skóry. Najbardziej rewolucyjne było dla mnie odkrycie mocy codziennych peelingów i choć na początku trochę bałam się że moja delikatna i sucha skóra zwariuje okazało się że nawet ona polubiła codzienne drapanie.

Mogłabym na ten temat jeszcze długo pisać bo trudno streścić książkę mająca 250 stron w krótkim poście ale nie o to tutaj chodzi. Wszystkich ciekawskich odsyłam do przeczytania „Skóry pełnej blasku” a mniej ciekawskich zapraszam do przetestowania codziennych peelingów, oczyszczania i masażu twarzy z użyciem skoncentrowanych preparatów. Dajcie znać jak wygląda Wasza codzienna pielęgnacja :)

 

Czy istnieje eliksir młodości?

Podobno usmiech nic nie kosztuje a daje więcej światła niż elektryczność…..

Brzmi poetycko ale niestety mój uśmiech sporo mnie ostatnio kosztował.

Pewnego pochmurnego ranka postanowiłam być dla siebie samej dobra i miła. Zaczełam od porannego szerokiego uśmiechu do zaspanej babki w łazienkowym lustrze …..i szybko pożałowałam tego dnia dobroci. Nie wiem skąd się wzięło tyle nowych zmarszczek przy moich oczach i na czole ale na pewno był to jakiś przekręt kosmitów albo wina globalnego ocieplenia, tak czy inaczej pojawiły się niespodziewanie i już zostały.

zmarszczki

Wtedy też postanowiłam przygotować zmasowany atak na wszystkich liniach fronu i wreszcie ustawić moja pielęgnację tak, by zawierała wszystkie wrinkle-killery jakie zna współczesna nauka.

 

Uwaga! Dla dobra naszej wolnej od zmarszczek cery postaram się pisać na serio, bez niepotrzebnych żarcików co by żadna z nas czytając o zwalczaniu zmarszczek przypadkiem się jakieś nie nabawiła:)

Trzeba przyznać, że można mieć w głowie niemałe zamieszanie stojąc przed półką z kremami. Co kilka miesięcy „amerykańscy naukowcy” (notabene to dziwne że nikt już nie czuje się w obowiązku przytoczyć ich nazwisk i centrum badawczego dla którego pracują tak jakby sam termin „amerykańscy naukowcy” był już wystaczająco godny zaufania) odkrywają nowy, cudowny kosmetyk anti-aging. W trakcie mojego studiowania tematu ciągle jednak pojawiały się te same skadniki, te same nazwy więc mój umysł Sherlocka Holmesa podpowiada mi, że coś w nich musi być:)

Przedstawię więc krótko najbardziej skuteczne substancje przeciwdziałające oznakom starzenia a o pełnych efektach mojej kuracji opowiem za kilka miesięcy, żeby zebrać wystarczający materiał dowodowy.

FILTRY UVA i UVB

Większość tego co nazywamy starzeniem skóry jest raczej foto-starzeniem, czyli reakcją skóry na szkodliwe działanie promieniowania utrafioletowego. Czytałam niedawno o ciekawych badaniach (znowu gdzieś w ameryce;)), które pokazywały, że to nie ilość zmarszczek determinowała w głównej mierze to, że ktoś był postrzegany jako stary ale przebarwienia posłoneczne. Promieniowanie UVA powoduje przebarwienia, aktywuje w skórze proces powstawania wolnych rodników, sprawia że skóra staje się mniej elastyczna przy jednoczesnym zaburzeniu prawidłowego złuszczania warstwy wierzchniej naskórka. Jednym słowem mówiąc- słońce skutecznie zabiera nam młodość skóry. Dlatego też na pierwszym miejscu w mojej pielęgnacji antystarzeniowej stawiam na filtry i to nie jakieś symboliczne typu SPF 6 ale na porządną przeciwsłoneczną ochronę powyżej SPF 30. Podstawą sukcesu jest prewencja- czyli filtry na dzień przez 365 dni w roku.

sundamagge

 

NAWIlŻACZE

Każdy krem nawilżający możnaby nazwać przeciwzmarszczkowym ponieważ nawilżanie samo w sobie hamuje proces powstawania zmarszczek. Dobrze nawilżona skóra jest mniej podatna na szkodliwe wpływy zanieczyszczeń a także na urazy mechaniczne. Wśród składników nawilżających znajdziemy takie, które wiążą wodę w skórze działając jak podskórna gąbka, jak również te, które tworzą na powierzchni skóry nieprzepuszczalną powłokę utrzymującą wilogoć wewnątrz skóry. Wśród najpopulaniejszych można wymienić kwas hialuronowy, pantenol, alantoina, kolagen, kwas mlekowy, gliceryna, oleje (w tym mój ulubiony olej kokosowy i z awokado) substancje na bazie silikonów oraz woski stałe i ciekłe.  Bez względu na to który składnik wybierzemy lub mówiąc dokładniej- wbierze nasza skóra warto pamiętać o conajmniej dwukrotnej aplikacji „nawilżacza” w ciągu doby.

 

PEPTYDY

Peptydy to krótkie łańcuchy aminokwasów. Poprzez swoją budowę polegającą na mikro cząsteczkach peptydy mają zdolność głębokiego wnikania w skórę, gdzie pełnią rolę nośnika informacji oraz wspomagają syntezę kolagenu w fibroblastach.

Ze względu na swoje funkcje peptydy dzielimy na

-aminopeptydy czyli peptydy stymulujące produkcję kolagenu i elastyny; wnikając w komórki skóry dają im bodziec do intensywnej regeneracji

-peptydy transportowe- mają zdolność łączenia się z innymi składnikami np. miedzią dzięki czemu wspomagają odbudowywanie zniszczonych tkanek przez co mają zdolność redukcji zmarszczek i rozstepów

-neuropeptydy- peptydy rozkurczające mające na celu rozprasowanie skóry, ich efekt w małym stopniu można przyrównać do działania botoksu

Krótko mówiąc peptydy to laboratoryjnie wytwarzani mali agenci do przenikania w komórki skóry gdzie w języku zrozumiałym dla skóry komunikują informację- proszę ładnie wytwarzać kolagen i tak mocno się nie kurczyć żeby nie powodować mikrozmarszczek. Przynajmniej ja tak właśnie rozumiem ich działanie:)

RETINOL

Retionl to właściwie dobrze znana Witamina A. Jest składnikiem którego przeciwzmarszczkowe działanie zostało wielokrotnie przebadane bo cieszy się już ponad 40letnią karierą w kosmetykach anti-aging. Retinol jest antyoksydantem czyli walczy z wolnymi rodnikami, opóźnia procesy starzenia i wspomaga produkcję kolagenu dodatkowo stymuluje odnowę komórek skórnych i sprawia, że nasz naskórek staje sie grubszy przez powstawanie większej liczby fibroblastów (komórek gdzie powstaje kolagen). W kosmetykach występują również pochodne witaminy A czyli retinoidy przy czym ich działanie określa się głównie jako wygładzające i rozjaśniające przebarwienia posłoneczne i powstałe w wyniku zmian hormonalnych.

Jednym słowem retinol (przy odpowiednio wysokim stężeniu) działa głęboko w skórze dając jej kopa do regeneracji i produkcji zdrowych i silnych komórek skórnych przy jednoczesnym działaniu likwidującym komórki nieprawidłowe. Jednakże, retinol przez swoje intensywne działanie może powodować u niektórych osób podrażnienia dlatego zaleca się powolne przyzwyczajanie skóry do produktów z retinolem np. przez aplikację co trzeci, potem co drugi dzień a dopiero później codziennie. Używanie kosmetyków z retinolem jest również obarczone obowiązkiem wysokiej ochrony przeciwsłonecznej czyli SPF30 lub więcej ale jestem pewna, że o tym nie muszę przypominać bo i tak każda taką ochronę stosuje zawsze;)

ANTYOKSYDANTY

To przeciwutleniacze zwalczające wolne rodniki. Ale co tosą wolne rodniki, skąd się biorą i czemu ich wszyscy nie lubią?

Wolne rodniki to uszkodzone atomy albo cząsteczki o wysokiej reaktywności, którym brakuje jednego elektronu. Kradną więc ten elektron z innych komórek powodując ich uszkodzenie. W kontekście skóry niszczą głównie ceramidy czyli cement międzykomórkowy przez co powodują utratę wody. Dodatkowo niszczą włókna koleganu i elastyny, zaburzają odnowę komórkową skóry przez co niszczą jej strukturę. Antyoksydanty zatem tropią i likwidują owych „łobuzów” przez co nasza skóra nie zostaje zniszczona, osłabiona i pozbawiona zdrowych komórek.  Najczęściej spotykane w kosmetyce antyoksydanty to: witamina C, witamina E, koenzym Q10, kwas ferulowy, kwas liponowy oraz roślinne ekstrakty bogate w polifenole i flawonoidy z: soi, zielonej herbaty, pestek winogron, ostropestu plamistego (sylimaryna), owoców cytrusowych, rozmarynu, miłorząbu japońskiego, kory sosny śródziemnomorskiej (pine bark).
I tutaj znowu warto wspomnieć (ach jaka ja jestem nudna), że głównym produktorem wolnych rodników w naszej skórze jest promieniowane słoneczne. Czyli im wyższy filtr UVA i UVB tym mniej wolnych rodników w naszej skórze a tym samym mniej zniszczeń:)

EKSFOLIANTY

Dlaczego potrzebujemy złuszczać naszą skórę? Głównie dlatego, że poprzez działanie promieni słonecznych nasza skóra staje się patologicznie gruba. Martwe komórki naskórka zalegają na wierzchniej warstwie przez co odżywcze składniki które na nią nakładamy zostają zatrzymane i nie docierają w głębsze partie skóry. Peelingi chemiczne do których zaliczamy kwasy AHA (Alpha Hydroxy Acid) i BETA (Beta Hydroxy Acid) rozpuszczają nagromadzone, martwe komórki skóry pomagając wydostać się na zewnątrz tym zdrowym. Do widocznych gołym okiem efektów tego typu eksfoliantów zaliczamy wygładzenie i rozjaśnienie skóry przy jednoczesnym pozbyciu się szarej i zmęczonej cery. Dowiedziono także, że kwasy AHA stymulują także odnowę włókien kolagenowych zaś kwasy BHA mają zdolność eksfoliacji nawet wewnątrz porów skóry przez co skóra oczyszcza się od wewnątrz. W domowych warunkach i w codziennej pielegnacji bezpieczne stężenie kwasów AHA to 10% a w przypadku kwasów BHA 1-2 %.

 

Tak wygląda teoria składników dobroczynnych dla naszej skóry w kontekście ochrony przeciwstarzeniowej. Ale czy wystarczyłoby zmieszać je wszystkie ze sobą żeby uzyskać eliksir młodości?

Niestety recepta na młodośc jest bardziej skomplikowana. Nie każdy z wyżej wymienionych składników „lubi się” z resztą i nie każdy jest stabilny (dlatego np. kosmetyki z retinolem powinny być przechowywane w opakowaniach nieprzepuszczających światło i z ograniczonym dopływem powietrza). Drogą do sukcesu jest także odpowiednie stężenie danego składnika przy jednoczesnym stworzeniu idealnego połączenia ze składnikami współpracującymi.

Wielokrotnie spotkałam się z osobami aplikującymi np. tylko witaminę C w czystej postaci uważając że to kompletne działanie anti-aging. Niestety okazuje się, że najlepsze efekty daje stosowanie KOKTAJLI złożonych z odpowiednich proporcji substancji aktywnych.

Czy znalazłam jeden krem który załawiałby całą sprawę za jednym zamachem??? NIe, to niestety niemożliwe dlatego drogie Panie rozwiązanie jest jedno- musimy stosować kilka produktów o różnorodnym składzie jednocześnie.

Po wielotygodniowych badaniach tego tematu moja pielęgnacja-prewencja antyzmarszczkowa uzyskała nastepujący kształt:

1. Rano na oczyszczoną twarz stosuję

– serum Skin Balancing Super Antioxidant Concentrate z kokajlem atyoksydantów i retinolem z firmy Paula’s Choice

– Krem nawilżający z kwasem hialuronowym i filtrem UV La Roche Posay

2. Wieczorem na oczyszczoną skórę nakładam

– żel z kwasem BHA 2% Paula’s Choice (czasami nakładam go także rano zamiast serum)

– krem wodny It’s Skin WR effector z peptydami

– olej kokosowy dla ochrony lipidowej naskórka

Oprócz tego dwa razy w tygodniu maseczka i codzienny masaż szczoteczką i żelem do mycia twarzy Cetaphil.

Tak wygląda moja przeciwstarzeniowa kuracja. Teraz tylko czekam na efekty, o których oczywiście na bieżąco będę was informować:) W kwestii zmarszczek lepiej zapobiegać niż leczyć więc jesli tak jak ja zbliżasz się już powoli do 30stki to może warto o tym pomyśleć?:)

 

 

 

 

 

 

Mój bohater- OLEJ KOKOSOWY

dirty_bloguje

 

Ogólnie wyznaję zasadę: jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego

Wyjątek od tej reguły stanowi jednak OLEJ KOKOSOWY, który na dobre rozgościł się w moim mieszkaniu. Towarzyszy mi nieustannie w kuchni, łazience i sypialni więc dzisiaj słów kilka (lub raczej kilkaset:)) o moim bohaterze dnia codziennego- oleju kokosowym.

olejkokos2

Z tym olejem spotkałam się po raz pierwszy kilka lat temu ale wrodzona przekora nie pozwoliła mi wtedy przyznać, że jakis naturalny kosmetyk naprawdę działa. Dzisiaj wciąż jeszcze nie dołaczyłam do zwolenników kosmetyki naturalnej a życie eko, bio, organic niezbyt mnie kręci, ale muszę ze skruchą przyznać: z tym olejem kokosowym to macie rację drodzy EKOterroryści (mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za to pieszczotliwe określenie:)

O zbawiennym działaniu oleju kokosowego napisano już sporo nietrudno więc odnaleźć informacje o tym jak cennym dla zdrowia może okazać się ta biała substancja o słodkim zapachu. Nie będzie to jednak tematem mojego niezbyt zgrabnego pisarstwa choć nie wykluczam, że do tematu jeszcze powróce, może tylko w kategorii ‚lifestyle’.

Chciałabym przyjrzeć się temu „cudeńku” z perspektywy urodowej i podzielić się z Wami moimi zastosowaniami oleju kokosowego.

Na początek jednak trochę wiedzy konkretnej czyli z czego składa się olej kokosowy i jakie ma właściwości.

Olej kokosowy zawiera dużą ilość nasyconych średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych (ok. 90%), w tym: około 44% kwasu laurynowego, do 18% kwasu mirystynowego, 11% kwasu palmitynowego, od 5 do 11% kwasu kaprylowego, od 4 do 9% kwasu kaprynowego, 6% kwasu stearynowego, około 7% kwasu oleinowego, 2% kwasu linolowego i od 0,5 do 1,5% kwasu kapronowego. Zawiera witaminy B1, B2, B3, B6, C, E, kwas foliowy, a także potas, wapń, magnez, żelazo, fosfor i cynk.

Kwas Laurynowy w dużych ilościach występuje tylko w dwóch rzeczach: kokosie i mleku matki co pokazuje jak ważną rolę odgrywa w procesie tworzenia odporności. Odpowiada za bakterio, grzybo i wirusobójczość oleju kokosowego. Niszczy drobnoustroje pokryte otoczka lipidową czyli m. in wirusy opryszczki, przeziębienia a nawet HIV.

Kwas Mirystynowy- grzybobójczy, korzystnie wpływa na leczenie blon śluzowych, świetnie przeciwdziałą infekcjom bakretyjnym

Witaminy C i E należą do grupy silnych antyoksydantów czyli przeciwutleniaczy. Chronią przez działaniem wolnych rodników co w konsekwencji opóźnia procesy starzenia. Dzieki nim olej kokosowy jest świetnym kometykiem anti-aging.

Mikroelementy- niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu i do procesów odbudowy komórkowej. Krótko mówiąc, dbają o dobrą kondycję naszej skóry, włosów i paznokci:)

olejkokos

Pod względem budowy olej kokosowy jest małocząsteczkowy co pozwala mu wnikać w głąb skóry i włosów. W odróżnieniu od większości olejów wchłania się i nie pozostawia tłustego filmu na powierzchni skóry o ile użyty jest w niewielkiej ilości. Ja jestem mile zaskoczona szybkością jego wchłaniania się w skórę dłoni- minuta i dłonie są miękkie i nawilżone a przy tym wolne od tłustej powłoczki.

Ekologiczny? Rafinowany? Tłoczony na zimno? Jaki olej jest najlepszy?

W tym przypadku określenie ekologiczny nie wystarczy. Ważne by olej kokosowy był nierafinowany i tłoczony na zimno-  by mieć pewność, że żaden z jego cennych skladników nie został utracony. Często tego typu oleje określa się mianem Extra Virgin ale warto dla pewności wgłębić się i przeczytać etykietę. Niestety nierafinowane i tłoczone na zimno oleje kokosowe są stosunkowo droższe jednak w tym wypadku na jakości nie radziłabym oszczędzać.

kokos4

Moje ulubione zastosowania OLEJU KOKOSOWEGO to:

1. TWARZ

– krem na noc- doskonalne nawilża i wygładza skórę twarzy, nie podrażnia, nie uczula, nie działa komedogennie; dzięki działaniu antyseptycznemu pomaga w walce z trądzikiem i egzemą, wspomaga odbudowę naskórka po skaleczeniach, leczy blizny, działa antystarzeniowo i doskonale odżywia skórę

– produkt do demakijażu- zmywanie makijażu olejem kokosowym to czysta przyjemność; rozpuszcza wodoodporną maskarę a przy tym odżywia rzęsy, zmywając cerę jednosześnie ją odżywia więc nie musimy kłopocić się ze zmywaniem oleju z twarzy- wystarczy pozostawić go na noc do wchłonięcia

– balsam do ust- nawilża i daje lekki połysk; ślicznie pachnie i nie ma przeciwskazań do tego by go zjeść bo w 100% jest jadalny

-maseczka do twarzy- mój przepis na maseczkę: łyżka miodu, łyżka oleju kokosowego, łyżczka soku z cytryny

-baza do peelingu- wystarczy wymieszać olej kokosowy z brązowym cukrem lub solą i odżywczy peeling gotowy

2. CIAŁO

– balsam do ciała- ja używam go w formie lekkiego musu który dzięki swojej lekkiej konsystencji ułatwia dozowanie niewielkiej ilości produktu (przepis- schłodzony olej kokosowy miksować na najwyższych obrotach do ubicia jak piana z białek:))

– olejek do kąpieli- należę do gatunku leniwców więc bywają dni kiedy nie mam ochoty wmasowywać niczego w moje ciało. Wtedy rozposzczam 2 łyżki oleju kokosowego, wlewam do wanny i voila! Nawilżona skóra bez machania rękami:)

– olejek do masażu- z jego pomocą masaż jest prosty i przyjemny dzięki relaksującemu zapachowi; ja osobiście lubie masaż olejkiem kokosowym zmieszanym z kropelką olejku grejfrutowego

-krem do stóp- małe opakowanie oleju kokosowego stoi na moim stoliku nocnym by zaraz przed snem nałożyć warstewkę oleju na suche i szorstkie pięty. Potem ubieram skarpetki i do rana stopy mają czas na kokosową regenerację

– balsam na swędzącą wysypkę- niedawno wróciłam do domu ze swędzącą wysypką niewiadomego pochodzenia. Być może wskazuje to na moje uczulenie na Warszawę bo właśnie po powrocie ze stolicy zauważyłam te przypadłość. Na ratunek przyszedł znowu olej kokosowy bo złagodził objawy i pomógł zregenerować skórę po zadrapaniach

3 WŁOSY

- serum na końcówki- mała ilość oleju kokosowego wmasowuję w mokre końcówki włosa by były nawilżone i bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne

- maska- olej kokosowy wmasowany w skórę główy walczy z łupieżem, wmasowany w całe włosy doskonale je nawilża i sprawia że staja się elastyczne i pieknie lśnią. Ja zostawiam zolejowane włosy na noc a rano dokładnie myję szamponem raz w tygodniu…..i sobie chwalę:)

kokos3

Jak pewnie nietrudno się domyślić zużywam olej kokosowy w ilościach przemysłowych. tym bardziej, że używam go także do smażenia, smarowania pieczywa i jako dodatek do smoothie. Ale o spożywczych zastosowaniach tego specyfiku napiszę innym razem.

Jakie jest Wasze zdanie o OLEJU KOKOSOWYM? Jakie są Wasze ulubione zastosowania?