Archive of ‘fashion’ category

Powrót saszetek nerek?

dirty_bloguje

Przez kilka ostatnich miesięcy prowadziłam wewnętrzny spór o nerki.

Cześć mnie była w opozycji bo tego typu widoki najczęściej oglądałam na targowisku, przy którym mam nieszczęście mieszkać, a druga część mnie wlepiała wzrok za każdym razem gdy mijał mnie ktoś z kolorowym cudeńkiem na biodrach.

Przeciwko nerkom była też moja przeszłość. Doskonale pamiętam saszetkę – nerkę mojego starszego brata…..granatowa, 100% poliestru z nadrukiem, który zapewne kiedyś coś przedstawiał, ale to coś nie było już możliwe do zidentyfikowania…

Oto i moje wspomnienia z dzieciństwa czyli kolorowych lat 90-tych, myślę, że osoby urodzone przed 1990 doskonale mnie rozumieją a może mają podobną traumę:)

Wracając do tematu. Gdy pierwszy raz kilka miesiecy temu zobaczyłam dziewczynę z nerką pomyślałam, że to nie może być prawdą i chyba mam zwidy….a jednak. Potem kolejne i kolejne osoby z nerkami „na wierzchu” i sama zaczęłam się zastanawiać… czy może i ja taką chcę:)

nerka2

 

Wrodzony gadżeciaryzm wygrał i niedawno stałam się posiadaczką moich pierwszych dwóch nerek, ale już publicznie zapowiadam- będzie więcej. Moje nerki zakupiłam drogą internetową z manufaktury Mięta bo nie mogłam sie oprzeć ich urokowi- design pierwsza klasa a do tego porzadne wykonanie.

nerkimieta2

Czarną (cena 120 zł) z błyszczącej skóry noszę i na sportowo i na elegancko do koszuli i lakierowanych GEOXów.  Na sportowo też się świetnie sprawdza bo nie rzuca się kolorystycznie w oczy. Do środka mieści się to co najważniejsze- komórka, portfel, kluczyki do auta i błyszczyk:)

nerka3

 

Kolorową, z aplikacją z turkusowej EKOskóry noszę do dresików i kolorowych bluz z kaptyrem na jesienne spacerki na luzie. Jak dobrze mieć na spacerze wolne ramię, przynajmniej nic nie obija się o mojego męża:)

nerkimieta

Będzie ich więcej dlatego, że zatarłam już złe wspomnienia z dzieciństwa a do tego znalazłam kilka bardzo praktycznych zastosowan nerki w moim zawodzie.

Od kiedy mam te cudeńka już nie stoję w trakcie sesji zdjęciowych jak sierota z pedzlami, pudrem i szminką w jednej ręce, gdzie wszystko wypada i turla się po podłodze.

Poza tym w trakcie ostatniego nocnego wyjścia na miasto zdałam sobie sprawę, że ten cudowny wynalazek rozwiązał mój problem pilnowania torebki i mienia na oku komórki.

Zastosowań jest oczywiście dużo dużo więcej a sama miłość do tego typu akcesoriów- sprawą indywidualną. Moim zdaniem jest to świetna alternatywa dla małych torebeczek. których ja osobiście nienawidzę bo nie trzymają mi się na ramieniu a nie mam cierpliwości nosić ich w ręce.

No nic, pora uciekać na miasto załatwić kilka spraw więc kończę pisanie, cykam fotę z dzisiejszym ałtfitem i życzę Wam miłego dnia:)

nerka1

 

Acha, zapomniałam dodać, że nie jest to post sponsorowany:) Nerki zakupiłam z własnych funduszy a zdjęcia ze strony Mięty wkleiłam za pozwoleniem właścicielki:)