Idealny makijaż ślubny według DirtyMakeUp

slubnyretro

Choć minęło już prawie 4 lata doskonale pamiętam moją trzęsącą się rękę próbującą wyrzeźbić idealną kreskę eyelinerem….Po kilku próbach się udało ale muszę przyznać, że nerwy nie pomagały, nie pomagała też presja czasu i świadomość, że zaraz się zacznie. Zacznie się to, na co przygotowywałam się dobrych kilka miesięcy- ślub i wesele.

Wiele razy wykonując makijaże ślubne spotkałąm się z pytaniem: jaki powinien być idealny makijaż ślubny?

Na to pytanie nie lubię odpowiadać zbyt kategorycznie bo makijaż ślubny powinien być „mną”. Nie ma nic gorszego niż w tak ważnym dniu „ubrać” twarz, w której będziemy czuły się jak w karnawałowej masce.

Jestem daleka od powiedzenia, że jeśli ślubny to beżo-brązy albo szarości albo fiolety i koniec. Wielokrotnie zdażyło mi się na ślub malować smoky więc w tym poście nie będę zajmowała się samą kolorystyką ani stylem makijażu. Wszystko zależy od urody, pory roku, sukni, dodatków, charakteru i przyzwyczajeń makijazowych pani młodej.

Pułapką może być szablonowe podejście do tematu i tutaj historia:) W zeszłym roku miałą przyjemność malować panią młodą, z zwaodu nauczycielkę w-fu i trenerkę fitness. (Pozdrawiam Cie Oluś jeśli przypadkiem mnie czytasz:)) Na co dzień nie nosiła grama makijażu i od razu było widać, że raczej stawia na funkcjonalność. Po kilku próbach pastelowych, delikatnych makijaży, które miały przypaść do gustu osobie nie przyzwyczajonej do noszenia makijażu moja klientka wyszła ode mnie uśmiechnięta….z butelkowo zielonym smoky eyes. Od tamtej pory zanim zabiorę się do roboty zadaję milion natrętnych pytań, bo makijaż ślubny- jak każdy inny, jest dziedziną sztuki i jak to sztuka nie ma ograniczeń.

Przejdę do konkretów. Przedstawiam Wam kilka wskazówek, które z technicznego punktu widzenia mogą pomóc w wykonaniu perfekcyjnego makijażu ślubnego. Kwestie stylu i kolorystyki poruszę innym razem.slubne2

1. Trwałość

Trwałość makijażu jest jednym z najważniejszych punktów. Makijaż ślubny jest makijażem jak to nazywam „poligonowym” czyli musi być pancerny. Nie codziennie czeka nas kilkanaście godzin „dobrego wyglądania” w dość trudnych warunkach. Najpierw nerwy potem setki całusów w policzek (niestety zawsze zadzy się kilka cioć które z wielkim uczuciem obdarzą nas soczystymi, szminkowymi buziakami w środek policzka) potem szampan i tańce i hulanki do białego rana. Makijaż, który spływa po kilku godzinnach noszenia jest absolutnie niedopuszczalny chyba że planujemy zwinać się z własnego wesela przed północą…ja osobiście tak zrobiłam ale nie ze względu na makijaż ale na ciekawsze zajęcia zaplanowane na tę piękną noc:)

Aby mieć pewność, że makijaż wytrzyma całą noc w niezmienionej formie warto zwrócić uwagę na:

- bazę przedłużającą trwałość podkładu

- bazę pod cienie

- trwały podkład odporny na ścieranie

- puder fixujący

- wodoodporny tusz do rzęs

- wodoodporne kredki, eyelinery i kontrówki do ust

- fixer do utrwaleniu efektu końcowego

Kosmetyki dobrej jakości to połowa sukcesu. Druga połowa to technika nakładania więc do wykonania makijażu ślubnego potrzeba trochę czasu. Pośpiech może spowodować niedokładność i nietrwałość, głównie dotyczy to makijażu cery i ust.

2. Fotogeniczność

Przyznam szczerze, że niewiele pamiętam z własnego ślubu. Pamiętam, że powiedziałam „tak” w odpowiednim momencie a resztę mam na zdjęciach. To właśnie setki zdjęć pozostaną na dłużej więc warto mieć pewność, że będziemy do nich wracać z przyjemnością. Makijaż ślubny może sprawiać w tym miejscu trudności, bo z jednej strony znakomita większość kobiet chce połączyć naturalnośc w realu z wyraźnym makijażem na zdjęciach. Niestety makijaż na fotografii zawsze będzie mniej widoczny niż na żywo więc w tym względzie trzeba znaleźć złoty środek i połączyć naturalność z wyrazistością.

Oto kilka rzeczy które decydują o fotogeniczności makijażu:

- nieskazitelna cera bez efektu maski

- widoczny modelaż twarzy (bez niego na zdjęciach nawet szczupła twarz wygląda jak księżyc w pełni)

- dobre roztarcie makijażu oczu

- rzęsy zagęszczone kępkami (odradzam w tym dniu stosowanie rzęs na pasku)

- dobrze wyrysowane usta

- naturalnie podkreślone brwi

3. Naturalność

Postanowiłam umieścić naturalność w wymogach technicznych makijażu bo w tym miejscu ważny jest aspekt pielęgnacji. Oczywiście o samej przedślubnej pielęgnacji można by pisać i pisać ale warto wspomnieć o pielęgnacji w kontekście samego makijażu.

Zbyt często nie doceniamy wagi wpływu pielęgnacji na wygląd makijażu. Moja mentorka Niccki Jackson zwykła mawiać „No base no face” – czyli bez pielęgnacji nie ma makijażu.

W tym wypadku najważniejszym elementem jest oczyszczenie skóry i nawilżenie. Nawilżona skóra to podstawa i tu mowa również o okolicy oczu i płatkach nosa. Nie ma szans by korektor pod oczami wyglądał nieskazitelnie jeśli wokół oczu znajduja się suche skórki, tak samo z płatkami nosa. Żadna szminka, choć w najpiękniejszym kolorze nie da powalającego efektu bez dobrze wypielęgnowanych, nawilżonych ust. W przypadku osób z tendencją do błyszczenia się naturalność będzie miała inny wydźwięk. W tym wypadku bardziej trzeba zadbać o zmatowienie problematycznych obszarów przy użyciu jak najmniejszej ilośći kosmetyku. 3 warstwy pudru w tym wypadku nie pomogą więc polecałabym skupić się na bazie matującej, podkładzie o formuje oil-free, lekkim pudrze i bibułkach matujących. Głównym naszym celem jest osiągnąć taki efekt, kiedy makijaz cery wygląda jak nasza druga skóra…tylko lepiej. zlakobieta

Niezależnie od tego czy wykonujemy makijaż ślubny samodzielnie czy oddajemy się w ręce profesjonalisty warto mieć świadomość tych kilku technicznych aspektów tego wyjątkowego makijażu.

Przyznam szczerze, że mimo setek pań młodych które przewinęły się pod moimi rękami osobiście nie zdecydowałabym się drugi raz sama się pomalować. Ale oczywiście drugiej szansy na ślub już nie będzie więc pozostaje mi tylko dzielić się z Wami moimi doświadczeniami:)

 

 

A jakie są Wasze makijażowo- urodowe    wspomnienia z tego dnia? :)

4 Comments on Idealny makijaż ślubny według DirtyMakeUp

  1. Asia
    Październik 30, 2014 at 13:38 (4 lata ago)

    Dlaczego nie pomalowałabyś się sama na ślub? Jestem studentką kosmetologii, mam zajęcia z wizażu i nigdy nie czułam się tak dobrze w makijażu wykonamy przez kogoś, jak w tym który sama potrafię sobie zrobić…

    Odpowiedz
  2. Agata
    Październik 31, 2014 at 00:45 (4 lata ago)

    Ja wspomnienia mam jeszcze bardzo świeże. Minęły dopiero 3 miesiące. W moim małym miasteczku, gdzie do najbliższego większego miasta jest jakieś 150km zbyt dużego wyboru jeżeli chodzi o makijażystkę nie miałam… Nie byłam zachwycona, ale tez nie było tragedii. Nie było konturowania, tylko róż, gdybym się nie upomniałą brwi też by nie były podkreśone (BTW w domu musiałam to zetrzeć, bo wyszły rude). Ale jak to się mówi „jak się nie ma co się lubi…” ;) Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  3. Kasia
    Listopad 20, 2014 at 21:00 (4 lata ago)

    Malowałam się na ślub sama i gdybym to miała powtórzyć, zrobiłabym dokładnie tak samo.
    podczas gdy wszyscy byli zestresowani, ja uspokajałam się robiąc makeup;) i nie tylko swój, ale i świadkowej i wszystkich którzy się napatoczyli, a potrzebowali drobnych poprawek;)
    Pozdrawiam!;)

    Odpowiedz
  4. Ulson
    Listopad 23, 2014 at 15:11 (4 lata ago)

    Ja osobiscie żałuję, że nie malowałam się sama. Również myślałam, że będę się denerwować i nic z tego nie wyjdzie. A w dzień ślubu okazało się że nie ma mnie kto nawet zawieść do kosmetyczki! :D nie dość, że sięspóźniłam to Pani robiła mi makijaż 30 minut. zaraz po wyjsciu rozmazała mi siękredka na brwiach a granice podkładku nie były wogóle roztarte !. juz nie mówiąc o tym, że nie zostałam potraktowana Żadnymi (!) kosmetykami utrwalającymi. żadnej bazy pod makijaż, cienie czy pudru fiksującego. NIC. skusiłam się na tą Panią poniważ moje dwie koleżanki sięu niej malowały i naprawde mi się makijaz podobał. a ja sama jak wróciłam do domu to jeszcze poprawiałam podkład i nakładałam cienie bo miałam je niedokladnie nałożone i wyglądałam jak nietoperz.. masakra.
    :D

    Odpowiedz

Leave a Reply